Jak się uczyć? Nauka języka z przyjemnością.

Dorosły człowieku, nauczysz się języka obcego!

Ostatnio z racji bycia młodą matką roczniaka, interesuję się nie tylko nauką języków obcych, ale nauką i rozwojem małych dzieci. No i co? Otóż czasami znajduję różne „kwiatki”.

Czytałam bardzo znaną książkę Glenna Domana „Jak nauczyć małe dziecko czytać”, w której przytaczał on historię pewnej hipotetycznej amerykańskiej rodziny – państwa Smith. Pan Smith, będąc majorem armii amerykańskiej, dostał przydział do Niemiec i tam uczył się niemieckiego z najlepszymi nauczycielami, jakimi dysponowała armia. Podobnie jak jego żona. Bez rezultatu. Za to ich cztero- czy pięcioletni syn, który przebywał z niemiecką nianią, opanował niemiecki bez trudu. Synka nikt nie uczył niemieckiego.

Jaki wniosek wysnuwa Doman? Otóż taki, że człowek dorosły nie jest w stanie nauczyć się języka obcego i że w amerykańskich szkołach marnotrawi się setki milionów dolarów na uczenie języków obcych.

Przy całym szacunku dla osiągnięc Glenna Domana, szczególnie dla dzieci z uszkodzeniami mózgu, jego twierdzenia o nauce języków obcych to totalna bzdura. I nie muszę tu przytaczać jakichś badań naukowych, wystarczy mój przykład jak i przykład wielu znajomych osób, które języka obcego nauczyły się dawno po osiągnieciu dorosłości.

No dobrze, Doman może powiedzieć, że tak fantastycznego akcentu jak dziecko, dorosły człowiek juz się nie nauczy. Tu w zasadzie ma rację, chociaż widziałam, a raczej słyszałam osoby dorosłe, które mówiły np. Po angielsku z pięknym akcentem. I słyszałam Niemców, którzy po hiszpańsku mówili tak fatalnie, że Hiszpanów chyba bolały uszy. I co z tego? I jedni i drudzy tak samo dobrze komunikowali się w języku obcym. Dlatego nie stwarzajmy problemów, tam gdzie ich nie ma.

Co więcej, uważam, że dorosły nauczy się szybciej języka obcego niż dziecko. Dlatego, że buduje na tym, co już umie. W uczeniu się działa prawo obfitości. Im więcej wiem, tym więcej mogę się nauczyć. Nowy materiał umiejscawiam w odniesieniu do tego, co już wiem. To taki efekt: o! To podobnie do polskiego (niemieckiego, angielskiego itp.). Inaczej mówiąc, dorosły ma o czym mówić, dlatego nauczysz się języka obcego szybciej. To tyle o potencjale obu grup do nauki języka obcego.

I wreszcie najważniejsze. Dlaczego ja uważam, że dorosły człowiek nauczy się języka obcego szybciej i lepiej niż dziecko? Na pewno znasz odpowiedź na to pytanie. Jest coś czego Doman nie bierze pod uwagę. To MOTYWACJA. To samo powiedziałam dziennikarzowi Polsatu, który pytał o to, dlaczego gimnazjaliści tak słabo radzą sobie z nauką języka obcego. Stwierdziłam, że jeszcze parę lat, byli gimnazjaliści będą potrzebować znajomości języka obcego np. W pracy i nauczą się go szybciej niż te kilkanaście lat w szkole. A jeżeli nie będą znali języka i nie będą go potrzebowali, to… nie ma problemu.

Przypomina mi się anegdota o Janie Himilsbachu. Podobno tak spodobał się jakiemuś producentowi z Hollywood, że ten obiecał mu rolę, pod warunkiem że nauczy się angielskiego. Na to Himilsbach: „Ta, obiecują role, filmy i Hollywood… Potem nic z tego nie wyjdzie a ja zostanę jak wał z tym angielskim…”



Komentarze

  • medchen 20.10.10, 10:12

    Mam 33 lata i dużą rodzinę. Postanowiłam uczyć się angielskiego… tylko po roku zaczęłam wątpić w swoje ambicje.
    Boję się, że sobie nie poradzę…już przeszłam załamanie. Zawsze chcę być dobra we wszystkim…mąż powiedział mi, abym dała sobie spokój z tym angielskim skoro cała rodzina cierpi z powodu mojego złego samopoczucia i niskiej samooceny… pomóż mi uwierzyć w siebie….

    Odpowiedz

  • gala 20.10.10, 10:18

    Witaj medchen,
    też mam taki problem, dorosły facet, żonaty…dzieciaty…i też mi ta nauka nie idzie. Problemem jest pewnie moja praca, która trwa więcej niż 8 godzin, ale muszę się zmobilizować … tylko od czego zacząć…. nie wiem, może słówka? tylko jakie?

    Odpowiedz

  • laqrua 10.11.10, 00:57

    Ja jednego języka nauczyłem się bo musiałem, mowa o czeskim, niby podobny, ale może zaskoczyć.
    Angielskiego zaczynam się uczyć, ale bez napięcia że muszę, to psuje cały efekt, nie skupiamy się na nauce, a cały czas marnotrawimy na wmawianych niepowodzeniach, piszę to z doświadczenia zawodowego (pedagog).

    Jeżeli się nie uda to trudno nie stracicie nic w stosunku do pozycji w jakiej jesteście teraz, a jak „wyluzujecie” to zyska na tym nie tylko Wasza nauka, ale przede wszystkim rodzina.

    Życzę powodzenia i trzymam kciuki

    Odpowiedz

  • magnolia 10.11.10, 18:49

    Wstyd mi że nie znam biegle ani jednego języka! Postawiłam na niemiecki – najbardziej go pamiętam ze szkoły a przydałaby się znajomość…tylko jakoś mam wrażenie że ciągle stoję w miejscu między poziomem podstawowym a podstawowym plus.

    Odpowiedz

  • szymisiu 01.12.10, 16:07

    mam 46 lat i stwierdziłem właśnie, że to już najwyższy czas, by nauczyć się angielskiego choćby na poziomie komunikacji. Pasjonuje mnie wiele rzeczy, ale żeby „pogadać” w Internecie z innymi ludźmi – nie ma rady, do roboty!!! Nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli ktoś czegoś NAPRAWDĘ chce – znajdzie sposób żeby to zrobić. Jeśli komuś wydaje się, że czegoś chce – znajdzie wymówkę. Od pewnego czasu szukam sposobu. Mam nadzieję, że tutaj znalazłem. Pozdrawiam

    Odpowiedz

  • Greg 04.01.11, 18:01

    Mam 33lata a od 5-ciu mieszkam we francji ,tak że kontakt z językiem mam na codzień.Moim najwiekszym problemem jest rozumienie ze słuchu,już sam nie wiem czy jestem tak oporny na wiedze czy poprostu tępy.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    Odpowiedz

    Ewa 10.02.12, 20:15

    Miałam podobny problem z angielskim, niby czytam i piszę, a jak przychodzi coś ze słuchu zrozumieć, to koniec, kropka i nie potrafię. Ktoś coś mówi, a do mnie dociera tylko „Bleblebleble…”.

    Ludzie mówią, że z nowym językiem trzeba się „osłuchać”. To dlatego, że nasze uszy są „przyzwyczajone” do naszego własnego języka rozumiemy jak ktoś mówi niegramatycznie, szybko, cicho, rozumiemy urywki rozmów i słów – nasz umysł radzi sobie „zgadując” rzeczy, których brakuje, wie, co powinno być dalej.

    Czytałam gdzieś niedawno, że różne języki mają różną liczbę dźwięków, z których się składają (polski wcale nie tak dużo, angielski parę sztuk więcej) i człowiek nie przyzwyczajony może ich nie rozpoznawać lub nawet wcale nie słyszeć. Na przykład dla Japończyka, co dla mnie jest praktycznie niepojęte, dźwięki „r” i „l” brzmią praktycznie tak samo, oni sami mają jeden dźwięk na oba nasze, który tak właściwie bardziej przypomina „d”…

    Mi pomogły filmy po angielsku z angielskimi napisami. Zaczęłam rozpoznawać gdzie się jedno słowo kończy a zaczyna drugie, mój mózg połączył też sobie słowo pisane (które rozumiałam) z jego brzmieniem. Do tamtej pory były to dla mojego mózgu dwie oddzielne rzeczy.

    Odpowiedz

  • jola 17.05.11, 10:07

    Ja mam 26 lat, angielski znam na poziomie średnim ( takiej grupie byłam na studiach) Chcę władać biegle językiem, ponieważ bardzo dużo podróżuję i ogólnie do podniesienia samooceny w pracy. Mój problem polega na tym że mam maksymalną blokadę w wypowiadaniu zdań, zaczynam wypowiadać zdanie i w środku wypowiedzi uznaję że to bez sensu że pewnie coś pomyliłam i nie kończę :( w podstawówce nie miałam takich problemów szłam na żywioł, problem zaczął się w liceum kiedy trafiłam na niemiłosierną kosę. Nauczycielka z college \’u bez przygotowania pedagogicznego, wpoiła w nas że nie wolno się pomylić i jeżeli ktoś się pomylił w wymowie więcej niż 5 razy dostawał jedynkę. Wiec angielski przez 4 lata liceum kojarzy mi się z nieprzespaną nocą maksymalnym stresem, nawet studia nie pomogły teraz chce wziąć się za siebie bo taka droga z angielskim na kompleksie to droga do niknąd….

    Odpowiedz

  • sLAWA 22.05.11, 23:39

    Witam ! Jestem sluchaczka Uniwersytetu III Wieku i…. w wieku 69 lat zaczelam sie uczyc jezyka angielskiego. Przyznac musze ze trudno wchodzi wiedza do glowy ale znam zasady czytania liter wiec czytam poprawnie np nazwy towarow reklam itp.Wiem ze sa rozne metody nauki ;by wchodzilo do glowy” moze ktos podpowie. pozdrawiam

    Odpowiedz

  • Martyna 26.05.11, 21:41

    Mam dla Ciebie zupełnie serio radę: następnym razem, jak będziesz miała mówić po angielsku, wypij sobie lampkę wina lub piwko, co wolisz :)

    Jak Ci się język rozwiąże i zobaczysz że mówisz i nie zwracasz uwagi na błędy, to następne razy (już bez „dopingu” – żeby nie było że namawiam do alkoholizmu) będą łatwiejsze

    Odpowiedz

  • Emma 22.08.11, 16:54

    Mam prawie 60 lat.Języka angielskiego zaczęłam się uczyć stosunkowo póżno z ogromną determinacją.Wiedziałam ,że bez znajomości tego języka będę nikim.Przyznam,że były chwile zwątpienia.Kiedy byłam sama w domu uczyłam się nawet 10 godzjn dziennie.Po40 postanowiłam skończyć anglistykę i to z oceną bardzo dobrą.To nie był koniec edukacji. Przede wszystkim jestem niezależna językowo za granicą,to z kolei powoduje że tam zawsze czuję się dobrze.Codziennie czytam prasę anglojęzyczną.Jednak moje ulubione hobby to czytanie książek w tym języku .Ostatnio prowadzimy sobie korespondencję z Amerykanką z Virginii.Wierzcie mi , wszyscy nieufni i niezadowoleni -warto choćby żeby utrzeć nosa młodym.Oni są zawsze zdziwieni,a ja zyskuję ich szacunek.Emma

    Odpowiedz

  • sylwia 31.08.12, 13:50

    nie wiem, skąd takie pomysły. moja mama, przed 50 rokiem życia, wreszcie chciała zrobić coś dla siebie, i zapisała się do szkoły speak up na kurs. zgadzam się, że początki były trudne i była bardzo zła na siebie, że nie może zapamiętać najprostszych słówek, ale z czasem, gdy trenowała pamięć, szło coraz lepiej :) takie zabiegi są najważniejsze, a czy masz lat 6 czy 66, nie robi jak dla mnie różnicy :D

    Odpowiedz

  • Irena 17.10.12, 14:50

    A ja zaczełam j.niemiecki uczę się ale idzie bardzo ciężko chyba mam słabą pamieć co mam zrobić?

    Odpowiedz

  • Doris 09.11.12, 17:43

    Ja mam 33 lata i trójkę dzieci, najmłodsze właśnie poszło do przedszkola i dopiero postanowiłam zrobić coś dla siebie. Z polecenia koleżanki poszłam do Speak Up. Póki co byłam na 3 zajęciach i bardzo mi się podoba. Mam motywację i energię, no i plan mogę dostosowywać do planu dzieciaków. Zobaczymy. Trzymajcie kciuki :)

    Odpowiedz

  • mirko 27.12.12, 20:31

    Ja też chodzę do speak up. To ustawianie planów pod siebie jest naprawdę fajne, nie popada się w rutynę, można zmieniać dni i godziny. Poznaje się też więcel ludzi – członków grupy.

    Odpowiedz

  • Paula 23.03.14, 20:37

    Trochę jak anonimowi alkoholicy ;)

    Mam 28 lat, ale męża, dzieci nie mam, postanowiłam wrócić do nauki drugiego języka (niemieckiego). Kształcę się dalej i stwierdziłam, że z angielskim nie będę konkurencyjna na rynku pracy, stąd postanowienie. Początki są trudne, nawet gdy kiedyś uczyło się już języka, ale miało długą przerwę. Uczę się sama, choć z początku zapisałam się na kurs (ten wariant polecam początkującym bez znajomości języka, ni wcześniej styczności) ale zrezygnowałam. Polecam kupić czasopisma/ książki w danym języku obcym i je przeglądać, czytać. To nic, że nie rozumiesz, chodzi o to by przyzwyczaić mózg do odbioru innej konstrukcji zdań, słów i im częściej widzisz dane słowo, tym szybciej zapamiętasz, a potem tylko sprawdzisz co oznacza. Do tego oczywiście wszelkiej maści książki z gramatyką w j.polskim.

    Odpowiedz

  • Marolcia 15.04.14, 15:06

    Dziękuję za te wszystkie komentarze.

    Mam 36 lat, troje dzieci, w tym czteromiesięczne niemowlę i postanowiłam po latach przerwy wrócić do nauki francuskiego. Sporo pamiętam, ale szczegóły wyleciały z głowy. Mam motywację, ale przychodzą chwile zwątpienia, czy będę potrafiła porozumieć się z Francuzami… Słucham i wyłapuję pojedyncze słówka, czytam proste teksty i tu rozumienie z kontekstu jest prostsze, przerabiam książkę i robię ćwiczenia gramatyczne dostępne w internecie i w książkach, które posiadam. Liczę, że to zacznie kiedyś owocować.

    Odpowiedz

Napisz komentarz